Weryfikacja sędziów

Wybory do Krajowej Rady Sądownictwa 2026
Poradnik sędziego

Zasada nieusuwalności sędziów

Jako absolutnie nieakceptowalne uznajemy jakiekolwiek propozycje legislacyjne, które – tak jak w przypadku tzw. „ustawy praworządnościowej” – zmierzają do usuwania lub „degradowania” sędziów w drodze ustawy i tym samym pozostają w rażącej sprzeczności z zasadą nieusuwalności sędziów wyrażoną w art. 180 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Wspomniane przepisy ustawy zasadniczej stanowią bez wyjątku, że sędziowie są nieusuwalni, a złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie. Jak już wspomniano w części poświęconej statusowi sędziów, mając na względzie orzecznictwo ETPCz, TSUE oraz sądów krajowych stwierdzić należy, że osoby powołane na urząd sędziego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej po przedstawieniu wniosku Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej na podstawie wspomnianej ustawy z dnia 8 grudnia 2017 roku, są pełnoprawnymi sędziami, wobec czego brak jest jakichkolwiek podstaw do uznawania, jakoby miała ich nie dotyczyć zasada nieusuwalności sędziów. Jeżeli chodzi natomiast o kwestię ewentualnej weryfikacji powołań sędziowskich, to w tym zakresie prezentujemy odmienne stanowiska, stąd też w końcowej części przedstawione zostały zarysy naszych poglądów na ten temat.

Wyrok TSUE z 24 marca 2026 roku w sprawie C-521/21, a zasada nieusuwalności sędziów

Wbrew pojawiającym się „interpretacjom” wyroku TSUE z 24 marca 2026 roku w sprawie C-521/21, Trybunał absolutnie nie potwierdził w przedmiotowym orzeczeniu „kierunku ustawy praworządnościowej”. Wręcz przeciwnie, w uzasadnieniu wyroku zawarte zostały jasne wytyczne i wskazówki mające stanowić minimalny standard, wedle których Polska powinna dążyć do tego, aby wprowadzić zmiany legislacyjne dające możliwość zbadania każdego przypadku powołania sędziego i tym samym dokonywania indywidualnej oceny zapewniania gwarancji niezależności i bezstronności przez każdego sędziego z osobna. Kategorycznie należy zaprzeczyć, aby TSUE w którymkolwiek punkcie wskazanego wyroku zaprezentował stanowisko, jakoby akceptował, a tym bardziej rekomendował usuwanie lub „degradowanie” sędziów wyłącznie na podstawie przepisów ustawy, a więc wprost sprzecznie z art. 180 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, podczas gdy właśnie takie są założenia tzw. „ustawy praworządnościowej”.

TSUE podał w punkcie 63 wyroku, że „po pierwsze, w celu przywrócenia zaufania publicznego do systemu sądownictwa i zapewnienia poszanowania zasady podziału władzy, a po drugie, zapewnienia ciągłości i skuteczności funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, w tym skuteczności mechanizmu odesłania prejudycjalnego przewidzianego w art. 267 TFUE, w krajowym porządku prawnym muszą zostać ustanowione, na podstawie art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE, ramy normatywne umożliwiające ocenę – uwzględniającą charakter i wagę nieprawidłowości popełnionych w toku procedury powoływania sędziów – możliwości dalszego wykonywania zadań przez osoby wadliwie powołane na stanowiska sędziów.”. Dodatkowo dalej TSUE w punkcie 65 wyroku wskazał na obowiązek zapewnienia takich ram prawnych, które zagwarantują, że osoby „które dają wystarczające gwarancje niezależności i bezstronności, będą mogły dalej wykonywać swoje zadania”. Trudno o bardziej jednoznaczne zalecenie, że TSUE rekomenduje procedurę indywidualnych ocen każdego konkretnego przypadku, nie zaś odpowiedzialność zbiorową (kolokwialnie rzecz ujmując wrzucenie wszystkich sędziów do jednego lub też kilku różnych worków) i tym samym pozbycie się ich z wymiaru sprawiedliwości, względnie zdegradowanie ich bez weryfikacji przebiegu procedury oraz indywidualnych przymiotów sędziego, wyłącznie w oparciu o przepisy ustawy. 

Wyrok ETPCz z 19 lutego 2026 roku w sprawie Simoncini przeciwko San Marino

ETPCz w wyroku z 19 lutego 2026 roku w sprawie Simoncini przeciwko San Marino (14396/24) stwierdził naruszenie art. 6 oraz art. 8 EKPCz, uznając, że cofnięcie nominacji sędziego z mocą wsteczną z uwagi na wadliwość ukształtowania rady sądownictwa, stanowi rażące naruszenie zasad praworządności i jest niedopuszczalne. Ponadto sędzia Simoncini został pozbawiony przez państwo realnej możliwości obrony w ramach prawa do sądu, gdyż ewentualna możliwość odwołania została ograniczona tylko do formalnego zweryfikowania (sprawdzenia), „czy ustawa degradacyjna ma zastosowanie”. Była to więc procedura, w ramach której nie mogłaby zostać poddana ocenie szeroka argumentacja prawna sędziego (procedura, której nie da się wygrać – „unwinnable proceedings”). Trybunał zaznaczył zarazem, że nagłe przerwanie mandatu sędziego i jego degradacja uderzają nie tylko w stabilność systemu wymiaru sprawiedliwości, ale i w życie prywatne sędziego oraz jego reputację zawodową.

Wskazany wyrok jednoznacznie wskazuje na to, że jakiekolwiek regulacje ustawowe przewidujące usuwanie lub „degradowanie” sędziów bez zapewnienia prawa do sądu i poszanowania szeroko rozumianych praw jednostki, wiążą się z bardzo poważnym ryzykiem naruszenia EKPCz i tym samym mogą stać się podstawą do składania zasadnych skarg do ETPCz przez sędziów, których będą dotyczyć takie regulacje. Rezultatem takich rozwiązań ustawowych mogłoby zatem być nie tylko zasądzania przez ETPCz na ich rzecz słusznych odszkodowań i zadośćuczynień od Państwa Polskiego (a więc de facto od wszystkich podatników), ale też m.in. orzekanie przez sądy pracy o ustaleniu istnienia stosunków służbowych takich sędziów usuwanych lub „degradowanych” wbrew regulacji art. 180 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Prowadziłoby to do gigantycznego chaosu, zburzenia zasady pewności prawa i wręcz niewyobrażalnego pogłębienia kryzysu w polskim wymiarze sprawiedliwości. 

Stanowisko Marcina Gudowskiego

Jestem zwolennikiem indywidualnych postępowań autoryzacyjnych mających wyeliminować jakiekolwiek zastrzeżenia odnoszące się do procedur nominacyjnych sędziów sądów powszechnych w Polsce i doprowadzić do definitywnego uzdrowienia sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, przy jednoczesnym pełnym poszanowaniu praw jednostki. Uważam, że punktem wyjścia dla prac legislacyjnych dotyczących uregulowania sytuacji sędziów powołanych po 17 stycznia 2018 roku, mogłaby być – co do ogólnego zarysu modelu – propozycja Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (zobacz propozycję), zwłaszcza że w bardzo istotnym zakresie odpowiada zaleceniom zawartym w opinii Komisji Weneckiej z października 2024 roku i to pomimo przygotowania tej propozycji jeszcze przed wydaniem tej opinii. Miałem okazję wypowiedzieć się na ten temat publicznie (zachęcam do zapoznania się z artykułem: Sędzia powołany po 2018 r.? Według Komisji Weneckiej musi przejść weryfikację, bez wyjątku (Prawo.pl).

Wspomniane postępowania autoryzacyjne nie miałyby przy tym stanowić żadnej formy „rozliczenia”, a tym bardziej „zemsty” w stosunku do sędziów powołanych w ciągu ostatnich 8 lat. Założeniem powinno być domniemanie, iż każdy sędzia sądu powszechnego spełnia wszystkie wymogi przewidziane do powołania na urząd sędziego oraz „daje wystarczające gwarancje niezależności i bezstronności”, a tym samym że zachodzą podstawy do dokonania pozytywnej autoryzacji jego powołania na urząd sędziego. Jedynie w przypadku ujawnienia szczególnych okoliczności wskazujących na występowanie istotnych uchybień w procedurze nominacyjnej, powołaniu na urząd sędziego, a także w wykonywaniu przez sędziego obowiązków służbowych, które świadczyłyby o niespełnianiu minimalnych standardów niezawisłości i bezstronności sędziego oraz poddawałyby w wątpliwość możliwość utworzenia przez takiego sędziego sądu, który realizowałby prawo do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy, mogłoby nastąpić podjęcie uchwały odmawiającej autoryzacji powołania przez Krajową Radę Sądownictwa, co wiązałoby się z przeprowadzeniem postępowania sądowego, w którym na mocy orzeczenia sądu zostałoby stwierdzone czy powołanie sędziego powinno podlegać autoryzacji, czy też powinny zostać w stosunku do niego zastosowane sankcje przewidziane w art. 180 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Warto przy tym wspomnieć, iż w mojej ocenie wyrok TSUE z 24 marca 2026 roku w sprawie C-521/21 bardzo mocno przemawia za tym, że oczekiwane byłoby stworzenie takiej właśnie procedury, która zapewniałaby indywidualne zbadanie każdego przypadku powołania sędziego, przy zagwarantowaniu uczciwości i transparentności postępowania oraz pełnego prawa do sądu dla sędziów biorących w niej udział.

Zdecydowanej sanacji i tym samym zastosowania poważniejszych środków wymaga natomiast niewątpliwie sytuacja ustrojowa zaistniała w Sądzie Najwyższym, gdyż to co do sędziów Sądu Najwyższego mamy do czynienia z ukształtowanym orzecznictwem ETPCz i TSUE wskazującym na systemowy problem związany z nieuznawaniem Sądu Najwyższego – w składach orzekających obejmujących sędziów powołanych po 17 stycznia 2018 roku – za niezależny i bezstronny sąd ustanowiony uprzednio na mocy ustawy. Dlatego też w pierwszej kolejności władza polityczna powinna podjąć konstruktywne działania na rzecz kompromisu w tym zakresie. Nie jest wykluczone zastosowanie procedury autoryzacyjnej również w stosunku do sędziów Sądu Najwyższego, przy czym powinna ona przybrać postać obligatoryjnego postępowania sądowego, w którym rozważana byłaby kwestia autoryzacji powołania, złożenia sędziego Sądu Najwyższego z urzędu, lub też przymusowego przeniesienia sędziego w stan spoczynku. Mając na względzie szczególną pozycję ustrojową Sądu Najwyższego, nie można przy tym wykluczyć całkowitego ukształtowania na nowo jego składu przy zastosowaniu art. 180 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Kwestia sytuacji ustrojowe w Sądzie Najwyższym pozostaje jednak w takim stopniu uzależniona od decyzji politycznych, że wszelkie rozważania prawne na ten temat mają charakter czysto hipotetyczny.

Szerzej moje stanowisko również w tym przedmiocie prezentuję na stronie internetowej https://marcingudowski.pl/ 

Stanowisko Damiana Bara

Stanowczo sprzeciwiam się zamierzeniom dokonania weryfikacji sędziów sądów powszechnych powołanych po 2017 roku w drodze ustawy, jako godzącej w określoną w art. 180 Konstytucji Rzeczypospolitej zasadę nieusuwalności sędziów. Neguję podział na sędziów „neo”, „paleo”, czy innej segregacji opartej wyłącznie na sposobie ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa rekomendującej Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej powołanie na urząd sędziego określonych osób. Historia wielokrotnie dowiodła, czym kończy się usankcjonowane prawnie lub społecznie kategoryzowanie i oddzielanie poszczególnych grup osób, zwłaszcza gdy oparte jest na dyskryminacji i wyższości jednej grupy nad drugą.

Pomimo, że zgadzamy się co do jurydycznej poprawności przedstawionej wyżej przez Marcina Gudowskiego konstrukcji, to jednak opowiadam się za bardziej koncyliacyjną postawą wobec sędziów sądów powszechnych. Dokonanie autoryzacji wątpliwie (zdaniem niektórych) umocowanych sędziów sądów powszechnych znalazłoby uzasadnienie w nurcie pozytywizmu prawniczego, jednakże moim zdaniem wymaga się tu szerszego spojrzenia, obejmującego nie tylko materię ściśle prawną, lecz także uwzględnienia kontekstu społecznego, a przede wszystkim dalekosiężnych następstw płynących z zainicjowania a następnie przeprowadzenia precedensowego – zarówno w skali Polski jak i innych rozwiniętych cywilizacyjnie państw – posunięcia głęboko ingerującego w szerokie gremium osób piastujących władzę sądowniczą. W ocenie Damiana Bara autoryzacja sędziów niesie ze sobą niebagatelne zagrożenia dla trwałości pozycji ustrojowej sędziów i w ujęciu prospektywnym może być przyczynkiem prób ponawiania weryfikacyjnego procederu każdorazowo wraz ze zmianą władzy w Polsce, przy czym każda kolejna „fala autoryzacji” może mieć coraz głębszy zasięg. Korzyści płynące z dokonania weryfikacji sędziów sądów powszechnych zdają się mieć doniosłe znaczenie wyłącznie w płaszczyźnie prawnej, bowiem ocena zagadnienia z punktu widzenia postronnego obserwatora nie daje dostatecznych podstaw przemawiających za potrzebą przeprowadzenia autoryzacji. W tak ukształtowanych warunkach potrzeba więcej realizmu prawniczego i zdolności do zawarcia kompromisu wśród sędziów, w tym odstąpienia niektórych grup od chęci rozliczeń personalnych i porzucenia ujemnego wartościowania zdarzeń zaistniałych w przeszłości. Skupić się należy na przyszłości, a osoby patrzące w tył powinny zastanowić się jakie mechanizmy należy zbudować lub umocnić, by w kolejnych latach nie doszło do kolejnego kryzysu lub wręcz katastrofy w wymiarze sprawiedliwości.

Sądownictwo nie zostało powołane do pracy w próżni. Najwyższa jurydyczna poprawność procesów zachodzących w obrębie władzy sądowniczej na nic się zda, jeśli procesy te przebiegać będą w oderwaniu od rzeczywistych potrzeb ludzi udających się do sądu po sprawiedliwe orzeczenie. Pomimo, że polaryzacja zarówno środowiska sędziowskiego, jak i samego społeczeństwa służy głównym ugrupowaniom posiadającym wpływ na realizację polityk państwa, to z perspektywy zwykłych ludzi – interesariuszy organów wymiaru sprawiedliwości, najważniejsze jest sprawne sądownictwo, posiadające zdolność do realizowania swojej misji. Jednostka udająca się do sądu oczekuje, że spotka się z życzliwym i pełnym szacunku podejściem ze strony sędziów i kadry urzędniczej oraz otrzyma sprawiedliwe orzeczenie wydane po rzetelnym zbadaniu okoliczności przez fachowy, a wręcz nawet wyróżniający się wiedzą, sąd. Roztrząsanie sporów o prawidłowe umocowanie sędziego sądu powszechnego, z całkowitym oderwaniem się od jego kompetencji (jak to ma miejsce obecnie), nie tylko nie buduje zaufania obywateli do władzy sądowniczej, lecz wręcz przeciwnie – utwierdza powszechnie panujące przekonanie, że objęcie stanowiska sędziowskiego powiązane jest z posiadanymi koneksjami towarzyskimi lub innymi nieformalnymi układami. Przez wiele dziesięcioleci sądownictwo było zamknięte na komunikację ze zwykłymi ludźmi. Zapadające wyroki oczywiście były uzasadniane językiem prawniczym, jednakże wokół tego tworzona była hermetyczna atmosfera, która osobom postronnym nie pozwalała na rzeczywisty wgląd i zrozumienie procesów zachodzących w związku z pracą orzeczniczą. W takich realiach trudno o zaufanie obywateli do władzy sądowniczej, a tylko wysoka renoma organów wymiaru sprawiedliwości i ich inkluzywność daje możliwość korygowania regulowanych prawnie procesów społecznych siłą autorytetu organu władzy publicznej. Starania z poprzednich lat, zmierzające do ocieplenia wizerunku sądów, zniweczone zostały absurdalnymi działaniami wobec określanych pejoratywnie „neo” sędziów. Co ma myśleć osoba postronna, słysząca, że wyrok został uchylony wyłącznie z tej przyczyny, że wydał go sędzia, który zdaniem innej grupy sędziów nie powinien awansować? Podobnie, co ma czuć człowiek, wiedząc, że jego sprawa – czasami prowadzona z zaangażowaniem czasu, sił i środków przez wiele lat – zostanie przekazana do ponownego rozpoznania wyłącznie z przyczyn „kadrowych”? Przewrotnie zapytać należy, jaki stosunek może mieć sędzia, który zamiast zająć się innymi przydzielonymi do referatu sprawami, musi przeprowadzać ponownie te same czynności, które dokonał prawidłowo inny sędzia wcześniej?

Sprawne funkcjonowanie państwa polskiego jako całości i jego istotnego segmentu, jakim jest władza sądownicza, wymaga niejednokrotnie rozstrzygnięcia poważnych kolizji prawnych i aksjologicznych. Aktualnie znajdujemy się w takim momencie dziejowym, że błędne decyzje związane z wymiarem sprawiedliwości mogą doprowadzić do zupełnej dysfunkcji organów sądowych. Sądy pogrążone są w zaległościach spowodowanych m.in. wstrzymaniem ogłaszania nowych konkursów sędziowskich. Zasilenie asystenckie pozytywnie wpłynęło na pracę sędziego, jednakże w ogólnym ujęciu warunki pracy orzeczników uległy poważnemu osłabieniu, a relacje między sędziami dodatkowo pogarszają sprawę. W takich warunkach zajmowanie się reewaluacją sędziów sądów powszechnych stanowić będzie rozłożone na lata marnowanie energii i intelektualnego potencjału środowiska sędziowskiego. W realnym ujęciu, nawet skuteczne zakończenie tej procedury, nie zamknie problemu, a przeciwnie – otworzy go na nowo, z jeszcze większą intensywnością, gdy sprawczość uzyskają odmienne światopoglądowo środowiska sędziowskie. Wadliwość powołań zawsze może stać się kwestią relatywną, a wyobraźnia ludzka nie zna granic w doszukiwaniu się rzeczywistych lub wyimaginowanych wad w skomplikowanym procesie poprzedzającym wręczenie nominacji sędziowskiej przez Prezydenta RP.

W ocenie Damiana Bara konieczne jest całkowite porzucenie zamysłów podważających status jakiegokolwiek sędziego sądu powszechnego i odstąpienie od wszelkich prób weryfikacji, autoryzacji, reewaluacji czy innych zabiegów noszących cechy godzące w trwałość stosunku służbowego sędziego sądu powszechnego. Pamiętać należy, że znakomita większość sędziów powołanych lub awansowanych przez ostatnie 8 lat, to wybitni prawnicy, którzy skorzystali z takiej procedury, jaka była przewidziana w tamtym czasie przez ustawę obowiązującą do dzisiaj. Nikt z tychże sędziów nie miał wpływu na to, że ukończył aplikację w określonym czasie lub że właśnie na ten moment przypadło uzyskanie dojrzałości orzeczniczej uzasadniające awans do sądu wyższego rzędu. Scenariusz taki nie zadowoli wielu sędziów domagających się rozliczeń, a nawet zemsty, jednakże czasami pewna grupa wartości doniosłych prawnie musi zostać poświęcona, by uchronić inne, wyżej ulokowane w hierarchii dobra o rudymentarnym znaczeniu. Miarą nieskazitelnego charakteru sędziego jest także odpowiedzialność za żywotne sprawy kraju i sądownictwa jako całości oraz zdolność do zrzeczenia się swoich roszczeń motywowana dobrem wspólnym.