Wybory do KRS
Poradnik sędziego

Sędziowie głosując na zgromadzeniach zarekomendują 15 sędziów spośród zgłoszonych kandydatów. Sejm RP dokona wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa uwzględniając wolę sędziów.
Poradnik zawiera omówienie zagadnień związanych z wyłanianiem nowej KRS.

Twórcami są sędziowie kandydujący Marcin GUDOWSKI oraz Damian BAR.

Mobirise Website Builder

Aktualności

Zachęcamy do zapoznania się z opublikowanym na łamach serwisu Prawo.pl artykułem dotyczącym zwoływanych zgromadzeń ogólnych sędziów celem zaopiniowania kandydatów do KRS.

Wypowiedzi udzielili: Bartłomiej Przymusiński, Marcin Gudowski, Bartłomiej Starosta, Wojciech Łukowski oraz Kinga Śliwińska-Buśkiewicz.

Artykuł dostępny w serwisie Prawo.pl (kliknij, aby przejść).

"Zachęcam wszystkich sędziów do zapoznania się z kandydaturami tych sędziów, którzy nie znaleźli się na listach wystawionych przez stowarzyszenia, oraz do wzięcia udziału w opiniowaniu kandydatów. KRS powinna być organem, w którym różnorodność jest uznawana za bardzo istotną wartość, w którym ścierają się różne poglądy i w ten sposób wypracowywane są stanowiska Rady, które w najbardziej efektywny sposób służą realizacji jej zadań. Dla dobra obywateli i wymiaru sprawiedliwości nie jest wskazane, aby wszyscy sędziowscy członkowie zasiadający w Radzie podzielali „jedyne słuszne" rozwiązania proponowane przez określone organizacje czy formacje polityczne" - sędzia Marcin Gudowski.

Zachęcamy do zapoznania się z opinią wyrażoną przez sędziego Huberta Dudkiewicza dostępną w serwisie RP.PL/prawo.

Za zgodą autora opinii publikujemy treść artykułu:

"Żywię głęboką nadzieję, że bezstronni sędziowie, na co dzień niezaangażowani, mimo wielu piętrzących się wątpliwości co do równości procedury wyrażania opinii na temat kandydatów do KRS, jednak wezmą w niej udział.

W okolicy 20 kwietnia w całej Polsce odbędą się zgromadzenia ogólne sędziów, zwołane celem wyrażenia opinii na temat kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, zgłoszonych marszałkowi Sejmu zgodnie z obowiązującą ustawą.

W związku z zapowiedzią ich zwołania, w dyskursie publicznym pojawiło się wiele nieprawdziwych twierdzeń. Jedne z nich mają zniechęcić sędziów do wzięcia udziału w zgromadzeniach, a wręcz groźbą odpowiedzialności karnej od tego udziału odstraszyć. Drugie mają z kolei sędziów do tego zachęcić, łudząc ich iluzją naprawy niekonstytucyjnej ustawy przy pomocy pozaustawowych mechanizmów konsultacji sejmowego wyboru ze środowiskiem sędziowskim. Co ciekawe, jedne i drugie opierają się dokładnie na tym samym przekłamaniu – że członków KRS wybiorą sędziowie – i z tej fałszywej przesłanki obie strony wyciągają, choć odmienne, to równie fałszywe wnioski. Pierwsze mówią o nielegalności zgromadzeń, drugie o wypełnieniu konstytucyjnych standardów bez konieczności zmiany ustawy. Obie narracje to sofizmaty – polityczne hasła w prawniczym przebraniu – diabeł, który miast ornatu przywdziewa dziś togę.

Zgromadzenia będą legalne

Nieprawdą jest, że członków KRS wybiorą sędziowie. Choć wybór taki realizowałby wytyczne europejskich trybunałów, byłby ewidentnie sprzeczny z obowiązującą ustawą. Wykonanie międzynarodowych zobowiązań doprowadziłoby nie tylko do naruszenia prawa krajowego, ale do szerokiego kontestowania składu nowej KRS i dalszego pogłębienia kryzysu. Wyboru spośród kandydatów dokona jednak Sejm – powiedzmy to raz, a dosadnie. Będzie on działał całkowicie zgodnie z obowiązującą ustawą od jej artykułu 11a ad principio do 11d ust. 7 ad finem. Żadna ustawa nie zawiera jednak zamkniętego katalogu argumentów, którymi może się on w tym wyborze kierować. Posłowie mogą rzucać kośćmi, spojrzeć w gwiazdy (lub oczy ministra), ulec partyjnej dyscyplinie lub posłuchać zgromadzeń, które wyrażą tylko opinię o kandydatach. Sejm nie jest przy tym w żaden sposób związany głosem sędziów, bo nawet w uchwale z 27 lutego obiecał wyłącznie „wziąć go pod uwagę”, a choćby i poszedł w niej dalej, to i tak nie może taką uchwałą skutecznie związać się wbrew ustawie. Nadal to Sejm dokona wyboru, biorąc lub nie pod uwagę głos naszego środowiska. Podobnie było przecież z opiniowaniem kandydatów na prezesów sądów. Czy minister usłuchał głosu wszystkich zgromadzeń? No właśnie…

Nie jest zatem prawdą, że zgromadzenia będą nielegalne, gdyż sędziowie wybiorą członków KRS zamiast Sejmu, bez podstawy prawnej i wbrew ustawie. Zgromadzenia nie są w tym wypadku organami władzy publicznej w rozumieniu art. 7 konstytucji – nie będą wykonywać żadnych władczych kompetencji. Jako organy sędziowskiego samorządu mogą jednak zabierać głos w istotnych sprawach, związanych z wykonywaniem wymiaru sprawiedliwości – wydawać opinie o charakterze konsultacyjnym i dokładnie to w kwietniu zrobią.

Ci, którzy boją się ujawnić swe rzeczywiste poparcie, bo jako cała grupa stali się w oczach ogółu sędziów agenturą władzy politycznej, muszą jednak bojkotować zgromadzenia i znaleźć ku temu podstawę.

Wyboru dokona Sejm

Nieprawdą jest jednakowoż i twierdzenie o tym, że opiniowanie w cudowny sposób uzdrawia wadliwą ustawę, skoro wyboru nadal dokonuje Sejm, który może zrobić z opinią sędziów, co tylko zechce. A nawet jeśli wybierze osoby wskazane przez zgromadzenia – skąd pewność, że nie wynika to wyłącznie ze zbieżności politycznej woli sejmowej większości z ich stanowiskiem, które gdyby było inne, nie zostałoby uznane? Skąd mamy wiedzieć, że politycy nie zamydlili sędziom oczu, dając jedynie pozory sprawczości, jak dorosły, który daje dziecku pozory wyboru? Zresztą Sejm na pewno nie uwzględni tych opinii w całości, bo nikt nie łudzi się chyba, że z uwagi na możliwość wiążącego wskazania po jednym kandydacie przez każdy klub poselski, do KRS wybranych zostanie wszystkich piętnastu sędziów z największym poparciem. Sejm zresztą nic takiego nie przyrzekł. Zaapelował natomiast o wzięcie pod uwagę konieczności reprezentacji w KRS wszystkich rodzajów i szczebli sądownictwa. A jeśli opiniowanie w ocenie Sejmu tej reprezentacji nie odda? No właśnie…

Ci, którzy przez lata nawoływali do bojkotu konkursów przed KRS ostatnich dwóch kadencji, głosząc tezy o utracie konstytucyjnej tożsamości organu i jego prawnym niebycie, chcąc ścigać dyscyplinarnie sygnatariuszy list poparcia nie mogliby jednak dzisiaj sami zbierać na nich podpisów, nie stosując kreatywnej interpretacji faktów i alternatywnych zasad logiki. Stąd mowa o „wyborach”, tak jakbyśmy żyli w równoległym świecie, w którym prezydent podpisał, a nie zawetował nowelę ustawy. To polityczny cynizm i hipokryzja najcięższego kalibru, których przeciętny, niezdecydowany w kwestii kwietniowego zgromadzenia sędzia jest jednak w pełni świadomy i które bardziej obrzydzają mu w nim udział, niż do niego zachęcają.

Jakby tego było mało, projekt regulaminu zgromadzeń, przewidując możliwość oddania przez każdego sędziego piętnastu głosów, premiuje stowarzyszenia i stworzone przez nie listy kandydatów, dodatkowo zniechęcając sędziów niezrzeszonych do udziału w – ich zdaniem – z góry przesądzonej farsie. Nie pomaga przy tym prowadzona przez część kandydatów iście polityczna kampania wyborcza – ulotki, plakaty i spoty w strumieniach postów na sędziowskich grupach.

Sędziowie powinni powiedzieć „sprawdzamy”

Co zrobi zatem 20 kwietnia przeciętny sędzia, który chce po prostu w spokoju pracować? Nie przyłoży ręki do tej – w jego ocenie – politycznej hucpy? Zamknie się w gabinecie i będzie udawać, że nie ma go w sądzie? Przecież i tak już wszystko wiadomo! KRS pod fałszywym sztandarem przywróconej praworządności przejmą sędziowie, mający polityczne plecy obecnej sejmowej większości. Podczas gdy nic się nie zmieni, ogłoszą, że zmieniło się wszystko. Więc po co brać w tym udział?

Mam nadzieję, że wspomniany sędzia nie pójdzie tą drogą. Choć bez zmiany ustawy nie można naprawić wadliwej procedury, po raz pierwszy od lat oddano głos sędziom. Nawet jeśli jest to wyłącznie
cyniczne zagranie, bo sejmowa większość przekonana jest o tym, że pozytywnie zaopiniowana zostanie akceptowana przez nią piętnastka, środowisko sędziowskie może powiedzieć „sprawdzam”. Mimo że Sejm nie jest prawnie związany głosem zgromadzeń, to jedynym rozwiązaniem, w którym wyjdzie on przed wyborcami i międzynarodowymi gremiami z twarzą, jest wywiązanie się z danej obietnicy, nawet jeśli sądy wskażą innych kandydatów, niż się dziś zakłada.

Dzięki opiniowaniu można nie pozwolić zatem sejmowej większości na stworzenie w KRS kolejnego monopolu na właściwe poglądy, z jakim do czynienia mieliśmy przez jej ostatnie dwie kadencje – na wymianę milczącej, posłusznej wobec władzy warty nad zimnym grobem wymiaru sprawiedliwości. Możliwym jest zaopiniowanie składu, który nie będzie realizować w Radzie wytycznych stowarzyszeń i ich zarządów; który nie stworzy w niej nowej spółdzielni.

Sędziowie mogą zablokować wybór do KRS piętnastu osób, mających o wszystkim jedno zdanie, skoro całe nasze środowisko nie jest monolitem. W tym celu zamiast głosować na odgórnie i nie wiadomo przez kogo sporządzone listy, skoro nie wiedzą w jakich okolicznościach i na jakich zasadach powstały, powinni zapoznać się z sylwetką każdego kandydata z osobna i zaopiniować wyłącznie tych, których sami uważają za najlepszych do pełnienia tej funkcji. Pośród sześćdziesięciu kandydatów, każdy znajdzie osoby godne poparcia i przede wszystkim niezależne – nie w sloganach, a naprawdę – od bezimiennych twórców list do blokowego głosowania, nienamaszczone do startu przez prezesów, władze stowarzyszeń oraz polityków lub też politycznie naznaczone środowiska. Przedstawicieli, którzy nie będą słuchać w KRS podszeptów – ani jednej, ani drugiej strony – tylko dbać o rzeczywistą niezależność sędziów.

Wystarczy postawić kilka krzyżyków

Wybór do KRS sędziów niewspieranych przez stowarzyszenia i strony politycznego sporu byłby pierwszym krokiem do tego, by wyrzucić politykę z sądów, odczarować opinię publiczną, przekonaną o tym, że całe sędziowskie środowisko podzielone jest na dwa zwaśnione plemiona, kiedy stanowią one jedynie kilka głośnych procent wśród ogromu cichych, apolitycznych sędziów. By uciszyć dzielących środowisko krzykaczy, nie potrzeba ich przekrzykiwać. Wystarczy w spokoju postawić kilka krzyżyków.

Jednak cel ten zrealizuje wyłącznie powszechny udział sędziów w zgromadzeniach i wyłącznie taki udział będzie miarodajny. Jeśli będzie to 30 proc. uprawnionych, całe środowisko nie tylko odda pole garstce sędziów politycznie zmobilizowanych, ale również stworzy dla Sejmu furtkę, by w swym wyborze wykręcił się od danego słowa. Nie mówiąc już o tym, że pokaże ono całej Europie, że na ten głos nie zasługuje – że woli, by to politycy decydowali o tym, kto ma je reprezentować, a w niedalekiej przyszłości – jakie wyroki mamy wydawać.

Żywię więc głęboką nadzieję, że bezstronni sędziowie, na co dzień niezaangażowani, mimo wielu piętrzących się wątpliwości co do równości całej procedury, wezmą w niej udział. Że skoro dano im szansę, wezmą odpowiedzialność za posprzątanie tego bałaganu i przy okazji pokażą władzy politycznej i związanym z nią kolegom, że mają swoje zdanie – że nie są bezwolnym stadem, które moralnie zaszantażowane, potulnie postawi krzyżyk, tam gdzie ktoś mu wskaże palcem.

Projekt regulaminu zgromadzeń premiuje stowarzyszenia i ich listy, lecz przy powszechnym udziale nie uniemożliwia całkowicie przełamania tego mechanizmu. Masowy udział w zgromadzeniach bezstronnej większości środowiska pozwoliłby więc naprawdę przywrócić sędziowską część KRS sędziom, na przekór zakusom polityków, którzy bez względu na partyjne barwy radzi byliby mieć sądownictwo pod ścisłą kontrolą – w sposób bardziej otwarty lub sprawiając pozory.

Już 20 kwietnia sędziowie mogą zaskoczyć wszystkich, którzy myśleli, że mają ich w garści. Już 20 kwietnia sędziowie mogą zaskoczyć własne środowisko. Zaskoczyć samych siebie.

Autor jest sędzią, członkiem zarządu i rzecznikiem prasowym Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów KSSiP VOTUM".

Zachęcamy do zapoznania się z profrekwencyjnym wywiadem kandydatki do KRS Aleksandry Sinieckiej-Kotuli dostępnym w serwisie RP.PL/prawo.

Za zgodą kandydatki publikujemy treść artykułu:

"Aleksandra Siniecka-Kotula: Dlaczego kandyduję do KRS?

Ponieważ polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje resetu.

Nie chodzi tu koniecznie o reset konstytucyjny, który postulują niektórzy. To na dzisiaj jest nierealne. Ale nie jest nierealny reset polegający na przywróceniu Krajowej Radzie Sądownictwa funkcji, jaką zgodnie z Konstytucją powinna pełnić, czyli stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1).

Zmiany w KRS są konieczne, jednak muszą to być zmiany realne. Nowy skład w części sędziowskiej powinien reprezentować rzeczywisty pluralizm środowiska sędziowskiego. Nie powinna to być po prostu zamiana jednej “ekipy” na drugą “ekipę”.

Niestety, taki scenariusz rysuje się na horyzoncie. Na przyszły tydzień zaplanowano zgromadzenia sędziów sądów powszechnych, na których, w myśl przyjętej przez Sejm 27 lutego uchwały, mają zostać przyjęte rekomendacje środowiska sędziowskiego odnośnie wyłonienia kandydatów do nowego składu KRS. W przestrzeni publicznej już od pewnego czasu promowane są tzw listy kandydatów, wysuwane przez różne “stowarzyszenia sędziowskie”. Stowarzyszenie Iustitia wypuściło rodzaj ulotki wyborczej, której forma sugeruje, jakoby kandydaci z wysuniętej przez nią “listy” byli jedynymi kandydatami do KRS. W dodatku, w przyjętym przez prezesów sądów systemie “prawyborów” każdy sędzia uzyskał prawa do głosowania na 15 sędziów-kandydatów. Nietrudno zauważyć, że jest to formuła promująca wybieranie całej “listy kandydatów”. Trzeba więc przypomnieć, że o członkostwo w KRS stara się 60 sędziów i wielu z nich, włącznie ze mną, nie znajduje się na żadnej “liście”. Dlatego właśnie chciałabym to w tym miejscu podkreślić z całą mocą: musimy skończyć z głosowaniem na “listy”, które, niestety, wykazują dość jednoznaczne afiliacje polityczne.

Ta mentalność politycznych “obozów”, która przeniknęła wszystkie szczeble polskiego sądownictwa - choć przede wszystkim te wyższe i najwyższe - stanowi prawdziwą truciznę, coraz bardziej utrudniającą jego prawidłowe funkcjonowanie. Nieustannie słyszymy podniosłe hasła o praworządności, ale często jest to jedynie populistyczna narracja, za którą kryje się pragnienie umocnienia i rozszerzenia wpływów własnego obozu, kosztem “tych drugich”, którzy w zasadzie w ogóle nie mają prawa tu być. Nie jest bowiem prawdą, że problemem są “neosędziowie”. Nie potwierdzają tego żadne dane ani statystyki. Nie potwierdza tego również orzecznictwo sądów europejskich, choć wskazuje ono na konieczność przeprowadzenia zmian systemowych. Te zmiany jednak winny iść w kierunku odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości, a nie utrwalenia podziałów środowiskowych, które niestety przebiegają po tych samych liniach, co dla nikogo nie jest tajemnicą.

Jeżeli więc miałabym się zwrócić z apelem do mojej grupy zawodowej, zwłaszcza do większości ciężko pracujących sędziów, często nazywanej “milczącą”, której de facto dzisiaj zawdzięczamy to, że system jako tako wciąż działa, powiedziałabym: głosujmy tak, jak czujemy, zgodnie z własnym sumieniem, ale proszę, nie głosujmy na “listy”. Nie wybierajmy dalszego ciągu tego, co było - nawet jeśli z odmiennym znakiem. Zaufanie do sędziów w społeczeństwie systematycznie spada i niestety obciąża to nas wszystkich, choć bezpośrednią odpowiedzialność za to jest bardzo niewielka grupa, choć wyjątkowo aktywna medialnie. Jednak większość z nas nie jest przecież zainteresowana polityczną nawalanką. Chcemy wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafimy - mając w pamięci, ile wysiłku i wyrzeczeń kosztowało nas zyskanie prawa do pełnienia zaszczytnej służby Rzeczypospolitej jako jedna z jej władz. Wiemy dobrze, jakie cechy warunkują właściwe i dobre jej sprawowanie. To bezstronność, niezależność i apolityczność, to umiejętność zdystansowania się wobec codziennej bieżączki, w której często zanurzone są dwie pozostałe władze. To nie przypadek, że Konstytucja w art. 173 stanowi, iż sądy są władzą odrębną od innych władz. Nie są to tylko słowa, jest to fundamentalna zasada ustrojowa, która nam, sędziom, jest przecież szczególnie droga. A jest tak dlatego, że to my siadamy za stołem sędziowskim, zakładamy togę i łańcuch, i orzekamy o sprawach ludzi wszelkich możliwych afiliacji, światopoglądów, wizji państwa i społeczeństwa - i to naszym obowiązkiem jest nie mieć wówczas względu na osobę. Może już tylko naszym?

Z tych powodów ośmielam się prosić wszystkich kolegów i koleżanki sędziów o rozważenie oddania głosu na kandydatów niezależnych, w tym na mnie. Nie zdecydowałam się kandydować po to, by realizować czyjąkolwiek agendę, tym bardziej polityczną. Nie ma mnie na żadnej liście. Kandyduję na własną odpowiedzialność, kierując się wyłącznie dobrem wymiaru sprawiedliwości - a więc dobrem Rzeczypospolitej, bo nie ma jednego bez drugiego. Choć od dawna angażuję się w publiczną debatę, nigdy nie dawałam publicznie wyrazu moim poglądom politycznym, gdyż nie tak rozumiem rolę sędziego. Chcę odpolitycznionej i niezależnej KRS i tak zamierzam sprawować funkcję członka KRS jeśli zostanę wybrana. Chcę KRS pluralistycznej, a nie składającej się z towarzystwa z jednej listy tego czy innego stowarzyszenia, nie służącej nieformalnym układom czy partykularnym interesom. Takiej KRS chcę być członkiem i sędziów tak myślących chcę w niej reprezentować.

Sądownictwo musi wreszcie zostać wyrwane z logiki sporu politycznego. Uważam, że Krajowa Rada Sądownictwa ma tu bardzo istotną rolę do odegrania. Widzieliśmy w poprzednich latach - i to nie tylko ostatnich dziesięciu latach - osoby, które obejmowały stanowiska sędziowskie lub awansowały ze względów, nazwijmy to oględnie, pozamerytorycznych. Nie ma sensu udawać, że tak nie jest. Odbudowa zaufania społeczeństwa do sądownictwa musi zacząć się od krytycznej autorefleksji samego środowiska. Sędzia, który nie wychodzi z mediów, otwarcie wyraża poparcie dla tego czy tamtego polityka, wpisuje innych sędziów czy to na “listy hańby”, czy na “rejestry niesędziów” wywołuje jedynie poczucie, że kolejna z władz zajmuje się sama sobą. Nie taki jest sens naszej służby. W ramach KRS pragnę promować osoby, które, poza kompetencjami merytorycznymi, będą wykazywać się prawdziwą wewnętrzną niezależnością - nie tylko od innych władz, ale także od własnego środowiska.

Drogie Koleżanki, drodzy Koledzy - chcę z tego miejsca po raz kolejny zaapelować o jak najszerszy udział w nadchodzących prawyborach. Jest nas - rzetelnie pracujących dla państwa i społeczeństwa sędziów - naprawdę więcej. Mamy szansę to udowodnić. Nie poddawajmy się naciskom i nie dajmy się manipulować. Nowy skład Krajowej Rady Sądownictwa będzie jedynie pierwszym krokiem ku uzdrowieniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale, o czym jestem głęboko przekonana, może być to krok bardzo ważny, wręcz fundamentalny, jeśli tylko nasz głos będzie na tyle donośny, że nie będzie można go zignorować. Jesteśmy władzą odrębną i niezależną od pozostałych władz, ale także od koterii, układów, politycznych gierek, propagandowych zagrywek, wycierania sobie ust głoszeniem wartości, których w praktyce nikt nie respektuje. Naszym chwalebnym zadaniem, obowiązkiem i misją jest codziennie wymierzać sprawiedliwość, kierując się wyłącznie prawem i własnym sumieniem.

Kierując się tymi wartościami nie rezygnujmy z zabrania głosu i wybierzmy prawdziwą niezależność". 

Stanowisko zaprezentowane przez Panią Sędzię Barbarę du Château z Sądu Apelacyjnego w Lublinie, jakoby "zgromadzenie sędziów sądu rejonowego można zwołać tylko w dwóch kategoriach spraw" jest błędne i wymaga stanowczej polemiki, zwłaszcza, że bezkrytyczne powielanie go przez prezesów sądów rejonowych, może w istotnym stopniu wpłynąć na ograniczenie zwoływania zgromadzeń sędziów w sądach rejonowych, a tym samym uniemożliwić wielu sędziom udział w opiniowaniu kandydatów do KRS.

Pełna treść artykułu dostępna w serwisie Tok FM.

„W Sądzie Apelacyjnym w Lublinie odbyło się spotkanie na temat kwestii techniczno-organizacyjnych – z udziałem prezesów sądów rejonowych i okręgowych z całej apelacji. Dyskutowano m.in. o tym, kto wydrukuje karty do głosowania albo czy na kartach powinny być pieczątki poszczególnych sądów. Ale jest też jeden, o wiele poważniejszy problem.”.

Wspomniany problem, który został zasygnalizowany przez Panią Sędzię Barbarę du Château, niewątpliwie wymaga komentarza. Nie sposób bowiem zgodzić się z przedstawionymi w artykule twierdzeniami Pani Sędzi, iż „zgromadzenie sędziów sądu rejonowego można zwołać tylko w dwóch kategoriach spraw. Po pierwsze po to, aby wysłuchać informacji prezesa sądu o działalności sądu i wtedy zgromadzenie może wyrazić opinię w zakresie tej informacji. A druga sytuacja dotyczy tego, że zgromadzenie może dokonać wyboru delegata do udziału w posiedzeniach kolegium sądu okręgowego zwoływanych w celu zaopiniowania kandydatów na stanowiska sędziów sądu rejonowego”.

Przede wszystkim stwierdzić należy, że:

1) żaden przepis ustawy nie przewiduje ograniczenia zwołania zgromadzenia ogólnego sędziów sądu rejonowego ze względu na cel tego zgromadzenia;

2) zgromadzenie ogólne sędziów sądu rejonowego zwołuje prezes tego sądu z własnej inicjatywy lub na wniosek 1/5 liczby sędziów tego sądu (do czego jest zobowiązany bez względu na to jaki jest oczekiwany przez sędziów cel zgromadzenia, gdyż przepis ustawy stanowczo stwierdza, że prezes zwołuje, a nie może zwołać zgromadzenie);

3) czym innym jest wykonywanie przez zgromadzenia ogólne sędziów ich obligatoryjnych zadań określonych w ustawach (kiedy działają jako organy władzy publicznej), a czym innym ich funkcjonowanie w ramach samorządności sędziowskiej (kiedy działają jako organy samorządu sędziowskiego);

4) różnica w treści przepisów dotyczących zadań zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych i sądów okręgowych oraz zadań zgromadzeń ogólnych sędziów sądów rejonowych, sprowadzająca się do braku sformułowania „w szczególności”, pozostaje całkowicie irrelewantna prawnie z punktu widzenia funkcjonowania zgromadzeń jako organów samorządu sędziowskiego. Świadczy to tylko o tym, że ustawodawca powierzył zgromadzeniom ogólnym sędziów sądów rejonowych wyłącznie dwa obligatoryjne zadania i nie przewiduje możliwości rozszerzenia ich w innych ustawach, natomiast w zakresie samorządności sędziowskiej ustawodawca nie wprowadził żadnych ograniczeń dla zgromadzeń ogólnych sędziów sądów rejonowych w zestawieniu ze zgromadzeniami ogólnymi sędziów sądów apelacyjnych i sądów okręgowych.

Poniżej przedstawiamy rozbudowaną argumentację prawną wskazującą na bezzasadność stanowiska zaprezentowanego w omawianym artykule.

Polemikę rozpocząć należy niewątpliwie od przytoczenia treści regulacji prawnych odnoszących się do omawianego zagadnienia. Istotnie przepis art. 36a § 6 ustawy z 27 lipca 2001 roku Prawo o ustroju sądów powszechnych (p.u.s.p.) przewiduje wyłącznie dwa wskazane w tekście zadania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów rejonowych. Różni się on przy tym od analogicznych regulacji odnoszących się do zadań zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych (art. 34 § 1 p.u.s.p.) i okręgowych (art. 36 § 1 p.u.s.p.) tym, że w ich przypadku wymienienie zadań poprzedzone zostało wskazaniem, że „realizują one zadania określone w ustawach, a w szczególności”. Domniemywać można, że to właśnie ta różnica w treści przepisów stanowiła podstawę do wyciągnięcia całkowicie błędnego wniosku, jakoby możliwość zwoływania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów rejonowych została ograniczona przez ustawodawcę wyłącznie do dwóch wymienionych w ustawie przypadków (kolokwialnie rzecz ujmując, iż ustawodawca „ubezwłasnowolnił” organ samorządu sędziów sądów rejonowych, niemal całkowicie pozbawiając ich możliwości działania w ramach samorządności sędziowskiej). Twierdzenie to nie ma żadnego uzasadnienia prawnego, gdyż po pierwsze nie uwzględnia w ogóle pozostałych przepisów omawianej ustawy, a po drugie pozostaje w oczywistej sprzeczności z systemowym uregulowaniem funkcjonowania zgromadzeń ogólnych sędziów, stanowiącym emanację samorządności sędziowskiej mającej swoje umocowanie konstytucyjne w art. 173 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Stanowi on, że Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

Zgodnie z art. 3 § 1 i 2 p.u.s.p. sędziowie tworzą samorząd sędziowski, a organami samorządu sędziowskiego są:

1) zgromadzenie ogólne sędziów sądu apelacyjnego;
2) zgromadzenie ogólne sędziów sądu okręgowego;
3) zgromadzenie ogólne sędziów sądu rejonowego.

Odnotowania wymaga już w tym miejscu, że przepis art. 3 § 2 pkt 3 p.u.s.p. został zmieniony na podstawie ustawy z dnia 20 grudnia 2019 roku o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.2020.190 z dnia 2020.02.06), poprzez zastąpienie organu samorządu sędziowskiego określonego jako „zebranie sędziów danego sądu” przez „zgromadzenie ogólne sędziów sądu rejonowego”. Pozostaje to o tyle istotne, że brak jest obecnie jakichkolwiek podstaw do zwoływania „zebrań” sędziów (co w artykule jest proponowane jako rozwiązanie omawianego rzekomego problemu braku możliwości zwoływania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów rejonowych). Warto zarazem zaznaczyć, że w uzasadnieniu projektu przedmiotowej ustawy wskazano, iż:

- „W projekcie odchodzi się od samorządu przedstawicielskiego na rzecz zgromadzeń ogólnych składających się z wszystkich sędziów danego sądu. Udział w samorządzie sędziowskim oparty będzie na zasadzie dobrowolności. Zarządzeniem prezes sądu będzie mógł wyjątkowo zobowiązać sędziów do stawiennictwa i udziału w zgromadzeniu.”;

- „Zaproponowana organizacja samorządu sędziowskiego stanowi powrót do tradycyjnych rozwiązań.”;

- „Takie rozwiązanie gwarantuje prawo każdego sędziego do wyrażenia opinii w kwestiach związanych z funkcjonowaniem sądu, w którym pracuje.”.

Niewątpliwie sam ustawodawca dał zatem wyraz temu, że zgromadzenia ogólne sędziów (w tym także sądów rejonowych) są uprawnione do wyrażania opinii w kwestiach związanych z funkcjonowaniem sądu i szerzej rzecz ujmując wymiaru sprawiedliwości jako całości. Co najmniej jako wątpliwe jawi się zatem zawarte w artykule stwierdzenie Pani Sędzi, jakoby „za PiS wprowadzono zasadę, że zgromadzenie sędziów sądu rejonowego można zwołać tylko w dwóch kategoriach spraw.”. Żaden przepis ustawy nie przewiduje, aby działanie samorządu sędziowskiego sprowadzało się wyłącznie do zadań jakie ustawy nakładają na zgromadzenia ogólne sędziów. Czym innym bowiem są wymienione w art. 34 § 1, art. 36 § 1 oraz 36a § 6 p.u.s.p. zadania tych zgromadzeń o charakterze obligatoryjnym (działają one wówczas stricte jako organy władzy publicznej ograniczone limitującą funkcją regulacji art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej), a czym innym działania podejmowane w ramach wspomnianej samorządności sędziowskiej immanentnie związanej z niezależnością i odrębnością władzy sądowniczej od władz o charakterze czysto politycznym (wykonawczej i ustawodawczej). Stosownie do treści art. 36a § 5 p.u.s.p. zgromadzenie ogólne sędziów sądu rejonowego zwołuje prezes sądu z własnej inicjatywy lub na wniosek jednej piątej liczby sędziów tego sądu. Brak jest jakiegokolwiek ograniczenia wskazującego na to, aby zgromadzenia te mogły być zwołane przez prezesów sądów rejonowych wyłącznie w celu wykonywania zadań obligatoryjnych określonych w kolejnym paragrafie tego artykułu. Regulacji takich brak jest również w przypadku zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych i sądów okręgowych. Mogą one zatem być zwoływane także w celu samego tylko dyskutowania na temat zagadnień związanych z funkcjonowaniem sądu i szerzej władzy sądowniczej, jak również w celu podejmowania uchwał zgromadzenia ogólnego sędziów jako organu samorządu sędziowskiego. Co więcej przepis art. 36a § 4 p.u.s.p. stanowi, że uchwały zgromadzenia ogólnego sędziów sądu rejonowego zapadają zwykłą większością głosów obecnych członków zgromadzenia. Głosowanie jest tajne wyłącznie w zakresie wyboru delegata, o którym mowa w § 6 pkt 2. Istotny pozostaje przy tym fakt, iż zasadę tajności głosowania w tym przedmiocie powtórzono również następnie w art. 36a § 7 p.u.s.p. Mając na uwadze domniemanie racjonalności ustawodawcy stwierdzić zatem należy, że gdyby uchwały zgromadzeń ogólnych sędziów sądów rejonowych mogły obejmować wyłącznie wykonywanie dwóch obligatoryjnych zadań przewidzianych w art. 36a § 6 p.u.s.p., to całkowicie zbędne byłoby wskazywanie na to, że głosowanie jest tajne wyłącznie w zakresie wyboru delegata, skoro tajność tego głosowania wynika z regulacji art. 36a § 7 p.u.s.p., a oprócz tego mogłoby się odbywać tylko głosowanie dotyczące opinii po wysłuchaniu informacji prezesa sądu o działalności sądu. Jasno świadczy to o tym, że przedmiotem uchwał zgromadzeń ogólnych – w tym także sędziów sądów rejonowych – mogą być również kwestie niezwiązane z obligatoryjnymi zadaniami wymienionymi w ustawie, lecz odnoszące się do szeroko rozumianej samorządności sędziowskiej.

Powtórzyć zatem należy, iż mając na względzie całkowity brak podstaw do kwestionowania legalności opiniowania kandydatów, zachęcamy wszystkich sędziów do uczestnictwa w zgromadzeniach ogólnych zwoływanych (w tym także w sądach rejonowych) w celu zaopiniowania kandydatów, jak również do wzięcia udziału w głosowaniach podczas tych zgromadzeń.

Co się tyczy zastrzeżeń do treści proponowanego regulaminu opiniowania kandydatów na sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa, zachęcamy do zapoznania się z treścią szczegółowej analizy regulaminu dostępnej tutaj. Dodatkowo wspomnieć należy jedynie, że gdyby opiniowanie miało się odbywać w ramach „zebrań” sędziów, a nie zgromadzeń ogólnych sędziów jako przewidzianych w ustawie organów samorządu sędziowskiego, to rodziłoby to dodatkowe wątpliwości i pole do formułowania zarzutów dotyczących m.in. tego dlaczego podczas zebrań asesorzy sądowi nie mogliby wziąć udziału w opiniowaniu kandydatów (skoro ustawa pozbawia ich prawa do udziału w głosowaniu wyłącznie podczas zgromadzeń ogólnych sędziów, a nie podczas nieuregulowanych w żadnym akcie prawnym „zebrań” sędziów).


Prof. Marcin Wiącek w wywiadzie dla Business Insider Polska: "Wyrok TSUE ostudzi emocje w polskich sądach. Trybunał jasno mówi: sama nominacja od nowej KRS to za mało, by podważyć wyrok, a automatyczne złożenie takiego sędziego z urzędu w drodze ustawy jest niedopuszczalne. [...] Wyrok TSUE potwierdził, że sam fakt powołania sędziego sądu rejonowego, okręgowego lub apelacyjnego na wniosek tzw. nowej KRS nie oznacza jeszcze, że orzeczenia wydane przez takiego sędziego naruszają prawo europejskie, w szczególności prawo do sądu ustanowionego ustawą".

Pełna rozmowa z rzecznikiem praw obywatelskich dostępna w Business Insider Polska.

Trybunał sprawiedliwości UE odpowiadając na odesłanie prejudycjalne polskiego sądu stwierdził, że:

1. Artykuł 19 ust. 1 akapit drugi TUE, art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej oraz zasadę pierwszeństwa prawa Unii należy interpretować w ten sposób, że: stoją one na przeszkodzie uregulowaniom państwa członkowskiego i orzecznictwu sądu konstytucyjnego tego państwa, dokonującemu wykładni tych uregulowań, które przyznają określonemu organowi wyłączną kompetencję do orzekania w przedmiocie wniosku o wyłączenie sędziego z powodu okoliczności jego powołania, pozbawiając jednocześnie ten organ możliwości rozpoznania takiego wniosku, jeżeli podważono w nim zgodność z prawem procedury powołania tego sędziego. Sąd krajowy, do którego wpłynął taki wniosek o wyłączenie, powinien odstąpić od stosowania tych uregulowań zgodnie z ich wykładnią zawartą w tym orzecznictwie i samodzielnie zbadać zgodność z prawem powołania tego sędziego, w szczególności poprzez sprawdzenie, czy sędzia ten spełnia wymóg „sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy”, oraz, w razie potrzeby, poprzez postanowienie o wyłączeniu tego sędziego, jeżeli ewentualne nieprawidłowości, którymi dotknięte jest wspomniane powołanie, wiążą się z naruszeniem tego wymogu.

2. Artykuł 19 ust. 1 akapit drugi TUE i art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej należy interpretować w ten sposób, że: nie stoją one na przeszkodzie uznaniu za „niezawisły i bezstronny sąd” składu orzekającego, w którym zasiada jednoosobowo sędzia powołany na swoje stanowisko w wyniku procedury powołania charakteryzującej się tym, że po pierwsze, kandydatura tego sędziego została zarekomendowana przez organ, który nie daje gwarancji niezależności wystarczających do tego, by wykluczyć w przekonaniu jednostek wszelkie uzasadnione wątpliwości co do prawidłowości procedur powoływania sędziów, w których organ ten uczestniczy, a po drugie, uczestnicy tej procedury nominacyjnej nie mieli prawa do skutecznego środka prawnego przed sądem, jeżeli nie zachodzą inne istotne okoliczności dotyczące kontekstu tego postępowania, które miałyby taki charakter i wagę, że rozpatrywane łącznie mogłyby podważyć niezawisłość lub bezstronność wspomnianego sędziego.

"Narracja o szerokich konsultacjach przy tworzeniu tzw. praworządnościowej listy kandydatów do KRS ma przykryć w rzeczywistości fakt, że zestawienie to ma pomóc realizować grupowe interesy członków stowarzyszeń sędziowskich" - sędzia Paweł Dobosz.

Artykuł dostępny w serwisie RP.PL/prawo (kliknij, aby przejść).

Zawartość strony:

- Podstawa prawna
- Sposób wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa
- Rozpoczęcie procedury
- Zgłaszanie kandydatów
- Weryfikacja zgłoszeń
- Poinformowanie o skutecznych zgłoszeniach
- Wskazanie kandydatów przez kluby poselskie
- Ustalenie listy kandydatów przez komisję sejmową
- Wybór sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa

- Propozycje opiniowania kandydatów przez zgromadzenie ogólne sędziów
- Uchwała Sejmu
- Kwestionowanie legalności opiniowania kandydatów
- Opiniowanie kandydatów jako przejaw samorządności sędziowskiej

- Wstępne stanowisko prezesów sądów apelacyjnych
- Zawetowanie ustawy przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
- Regulamin opiniowania
- Brak stanowisk prezesów sądów administracyjnych, wojskowych i Sądu Najwyższego

- Sprzeciw wobec segregacji
- Dyskusja wokół "statusu sędziów"
- Prerogatywa Prezydenta RP
- ETPCz - brak orzeczeń stwierdzających naruszenie prawa do rzetelnego procesu w przypadku sędziów sądów powszechnych
- TSUE: brak możliwości badania statusu sędziów sądów powszechnych
- Spójność orzecznictwa TSUE i ETPCz
- Orzecznictwo krajowe
- Stanowisko Komisji Weneckiej 
- 36 lat ustroju i funkcjonowania KRS

- Zasada nieusuwalności sędziów
- Wyrok TSUE z 24 marca 2026 roku w sprawie C-521/21, a zasada nieusuwalności sędziów
- Wyrok ETPCz z 19 lutego 2026 roku w sprawie Simoncini przeciwko San Marino
- Stanowisko Damiana Bara
- Stanowisko Marcina Gudowskiego

Wybory do Krajowej Rady Sądownictwa 2026

Strona ma charakter informacyjny i adresowana jest do sędziów stojących przed decyzją oddania głosu na zgromadzeniu. Może stanowić neutralne, przydatne i profesjonalne źródło wiedzy dla innych prawników, publicystów, studentów, a także wszystkich osób zainteresowanych tematyką konstytucyjnego organu stojącego na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Została stworzona przez Marcina Gudowskiego oraz Damiana Bara - sędziów ubiegających się o wybór na członków Krajowej Rady Sądownictwa.

Pytania i odpowiedzi

Tak, opiniowanie kandydatów stanowi przejaw samorządności sędziowskiej i w absolutnie żaden sposób nie narusza zasady wynikającej z art. 7 Konstytucji RP, wedle której organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Tryb powoływania członków KRS regulowany jest ustawą i w świetle aktualnych zapisów wyboru dokonuje wyłącznie Sejm RP. Wyniki głosowania przeprowadzonego wśród sędziów nie są wiążące i w ujęciu formalnym stanowią dla Sejmu RP jedynie swoiste zalecenia środowiska sędziowskiego, z których parlamentarzyści mogą, lecz w wymiarze prawnym nie muszą skorzystać. Ewentualny wybór przez Sejm RP innych członków Rady niż tych, którzy zostaną wskazani przez sędziów, nie będzie stanowił naruszenia żadnego przepisu prawa, lecz będzie mógł być rozpatrywany w kategoriach naruszenia reguł pozaprawnych w postaci zasad uczciwości i lojalności, skoro Sejm RP zadeklarował uwzględnienie opinii środowiska sędziowskiego.

Podstawy prawnej wspomnianego opiniowania należy upatrywać w regulacjach ustawy z 27 lipca 2001 roku Prawo o ustroju sądów powszechnych. Przepis art. 3 ustawy stanowi, że sędziowie tworzą samorząd sędziowski, a jego organami są zgromadzenia ogólne sędziów poszczególnych sądów powszechnych. Regulacje art. 33 – 36a tej ustawy wskazują natomiast na możliwość podejmowania przez zgromadzenia ogólne uchwał, nie określając w sposób ścisły co może być ich przedmiotem, a przy tym kształtując co do zasady zadania zgromadzeń ogólnych w sposób otwarty.

Tak, ponieważ wysoka frekwencja sędziów biorących udział w opiniowaniu kandydatów do KRS będzie wyrazem odpowiedzialności środowiska sędziowskiego za własne sprawy i da wyraźny sygnał ostrzegawczy dla każdej władzy politycznej, że sędziowie nie są biernymi postaciami w procesach zachodzących w państwie, lecz stanowią władzę odrębną i niezależną, zapewniającą odpowiednią równowagę w ramach trójpodziału władzy. Pozostawienie losów środowiska sędziowskiego do wyłącznej dyspozycji ugrupowań politycznych, uznajemy za zachętę kierowaną przez samych sędziów, by w przyszłości dochodziło do kolejnych ingerencji osłabiających status i pozycję władzy sądowniczej.

Brak normatywnego związania Sejmu RP rekomendacją przedstawioną przez środowisko sędziowskie nie oznacza faktycznej dowolności w wyborze sędziowskich członków KRS. Politycy złożyli wyraźne zapewnienie, że uszanują wyniki głosowania przeprowadzonego wśród sędziów, a więc naruszenie złożonej publicznie obietnicy, rodzić będzie odpowiedzialność polityczną, której zakres zostanie ustalony przez samych wyborców podczas kolejnych wyborów parlamentarnych. 

Pojawiające się wśród niektórych sędziów głosy, że problematyka doboru członków do KRS ich nie dotyczy, bo nie zamierzają ubiegać się o awans, są wyrazem braku perspektywicznego zabiegania o własny interes zawodowy. KRS nie jest organem, który odpowiada jedynie za awanse sędziów na wyższy szczebel w hierarchii sądownictwa. Każdy sędzia wykonuje służbę w określonej zbiorowości i mimo, że najczęściej orzeka w jednoosobowym składzie, to na jego sytuację pośrednio rzutuje jakość orzecznictwa w wydziale, a często w całym macierzystym sądzie, jak i sądzie odwoławczym. Jeśli KRS nie zadba o dobór odpowiednio kompetentnej kadry orzeczniczej, to sędzia w pionie karnym odczuje to, przyjmując do rozpoznania sprawy po sprzeciwie od oczywiście nieuzasadnionego wyroku nakazowego wydanego przez innego sędziego, jedynie w celu "pozbycia się sprawy". Podobnie rzecz się ma z koniecznością rozpoznania spraw karnych uchylonych innemu orzecznikowi na skutek kontroli instancyjnej. Nierzadkie są też przypadki, że profesjonalni pełnomocnicy celowo składają pozwy lub wnioski obarczone brakami formalnymi, by uzupełnić je dopiero w przypadku wylosowania sędziego dającego rękojmię rzetelnego rozpoznania sprawy, zaś w przeciwnym wypadku, nie uzupełniać ich i następnie złożyć ponownie to samo pismo inicjujące postępowanie, dzięki czemu dojdzie do przydzielenia innego orzecznika przez SLPS.

Każdy sędzia, jeśli tylko doczeka odpowiednich lat w zdrowiu, stanie przed decyzją o złożeniu oświadczenia o dalszym zajmowaniu stanowiska po osiągnięciu wieku uprawniającego do stanu spoczynku. Wówczas sytuacja zawodowa takiego orzecznika będzie zależeć od KRS, podobnie jak wtedy, gdy stan zdrowia wywoła wcześniejszą niezdolność sędziego do służby. KRS jest organem uprawnionym do rozpoznania odwołania sędziego od podziału czynności ustalonego przez prezesa danego sądu.

Niezależnie od indywidualnych spraw objętych kognicją KRS należy pamiętać o całym spektrum działań podejmowanych na rzecz ogółu środowiska sędziowskiego, które sprowadzają się do strzeżenia niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Tak, oddanie głosu na określonego kandydata odbywać się będzie z zachowaniem tajności i całkowitej anonimowości głosujących. Karty do głosowania będą anonimowe, a sędziowie potwierdzać będą jedynie odbiór samej karty do głosowania.

Nadmienienia wymaga, że udział w głosowaniu nie jest udzieleniem kandydatowi poparcia poprzez podpisanie listy sędziów popierających kandydaturę w rozumieniu art. 11a ust. 2 pkt 2 ustawy z 11 maja 2011 roku o Krajowej Radzie Sądownictwa. Ten etap był warunkiem znalezienia się na karcie do głosowania na zgromadzeniu i każdy kandydat zgłoszony w oparciu o sędziowskie listy poparcia ma już go za sobą. Listy poparcia są imienne i podlegają upublicznieniu, zaś głosowanie na określonych kandydatów na zgromadzeniu jest całkowicie anonimowe

Apelujemy przy tym, aby oddanie głosu poprzedzone zostało przez każdego sędziego dokonaniem samodzielnej i dogłębnej analizy sylwetek kandydatów oraz prezentowanych przez nich poglądów. Zachęcamy do porzucenia konformizmu, odcięcia się od presji grupy, czy poprawności politycznej i dokonania przemyślanych, być może nieoczywistych wyborów; nie zaś do oddawania głosów wyłącznie na kandydatów promowanych przez najbardziej wpływowe stowarzyszenia i organizacje sędziowskie. Jedynie różnorodność sędziowskiej części składu KRS sprzyjać będzie obiektywnemu wykonywaniu zadań powierzonych temu organowi, przy uwzględnieniu interesów nie tylko jednej z grup funkcjonujących w środowisku sędziowskich, lecz całego środowiska.

Zaznaczyć można od 1 do maksymalnie 15 nazwisk. Innymi słowy, możliwe jest oddanie nie więcej niż 15 głosów na nie więcej niż 15 kandydatów (jeden kandydat to jeden głos) poprzez postawienie znaku X w kratce przy nazwisku kandydata. Oddanie większej ilości głosów spowoduje nieważność wyboru dokonanego daną kartą do głosowania. Każdy sędzia, kierując się osobistymi preferencjami, może wskazać dowolną ilość kandydatów, byle nie przekroczyć wskazania 15 kandydatów.

Karty do głosowania zawierać będą alfabetyczny wykaz 61 kandydatów, z podaniem kolejno: nazwiska kandydata, jego imienia oraz oznaczenia sądu, w którym pełnią służbę. 

W przypadku zaniechania zwołania zgromadzenia przez niektórych prezesów określonych sądów możliwa jest inicjatywa samych sędziów (1/5 liczby sędziów danego sądu). Stosownie do art. 36a § 5 ustawy z 27 lipca 2001 roku Prawo o ustroju sądów powszechnych zgromadzenie ogólne sędziów sądu rejonowego zwołuje prezes sądu także na wniosek jednej piątej liczby sędziów tego sądu. Analogiczna regulacja przewidziana jest w art. 35 § 6 p.u.s.p. względem sądów okręgowych oraz w art. 33 § 6 p.u.s.p. względem sądów apelacyjnych.

W przypadku wniosku 1/5 liczby sędziów danego sądu zwołanie zgromadzenia ogólnego sędziów przez prezesa jest obligatoryjne.

Tak. Brak jest jakiejkolwiek podstawy normatywnej do wykluczenia sędziów powołanych przy udziale KRS ukształtowanej po 2017 roku od udziału w zgromadzeniu i możliwości oddania głosu. Posługiwanie się terminologią określającą tych orzeczników jako "neo" sędziów nie znajduje żadnego umocowania prawnego i ma czysto publicystyczny i populistyczny charakter.

Podkreślenia wymaga (choć z jurydycznego punktu widzenia jest to oczywiste), że pomimo ożywionej dyskusji publicznej, nie pojawiły się ze strony żadnego prezesa sądu zapowiedzi niedopuszczenia sędziów powołanych na wniosek KRS ukształtowanej po 17 stycznia 2018 roku do udziału w opiniowaniu kandydatów na zgromadzeniach.

Nie zapadło żadne orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzające naruszenie prawa do rzetelnego procesu z uwagi na sposób powołania sędziów sądów powszechnych. Wszelkie wypowiedzi medialne o rzekomym istnieniu tego rodzaju orzeczeń stanowią nadużycie i wynikają albo z braku znajomości tematu, albo ze złej woli zmierzającej do wprowadzenia w błąd opinii publicznej i samego środowiska sędziowskiego.

Odmiennie przedstawia się kwestia statusu sędziów Sądu Najwyższego, co zostało omówione w dziale Status sędziego.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyklucza możliwość badania statusu sędziów sądów powszechnych i wprost przyznaje prawomocność, skuteczność i wykonalność orzeczeniom wydawanym przez sądy z udziałem sędziów sądów powszechnych powołanych na wniosek KRS ukształtowanej po 17 stycznia 2018 roku. Nie ma więc mowy w świetle orzecznictwa TSUE o nielegalnych czy wadliwych powołaniach sędziów sądów powszechnych.

Sama wadliwość ukształtowania składu sędziowskiego KRS, która przedstawia Prezydentowi RP wniosek o powołanie sędziego lub asesora sądowego - w ocenie TSUE - nie jest wystarczającą przesłanką do stwierdzenia naruszenia prawa do sądu albo do wyłączenia z urzędu tego sędziego od rozpoznania danej sprawy.

Zobacz wyroki TSUE: z 9 stycznia 2024 roku w połączonych sprawach C-181/21 oraz C-269/21; z 11 kwietnia 2024 roku w połączonych sprawach C-114/23, C-115/23, C-132/23, C-160/23; z 6 października 2021 roku w sprawie C-487/19.

Trybunał w orzeczeniu zapadłym w sprawie C-521/21 stwierdził, że:

- „nie każde uchybienie, jakie może wystąpić w trakcie procedury powołania sędziego, może rodzić wątpliwość co do niezawisłości i bezstronności tego sędziego, a tym samym co do tego, czy skład orzekający, w którym on zasiada, ma przymiot „niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy” w rozumieniu prawa Unii” (pkt 76);

- „okoliczność, iż KRS w nowym składzie nie daje gwarancji niezależności wystarczających do rozwiania wszelkich uzasadnionych wątpliwości co do prawidłowości procedur powoływania sędziów, w których uczestniczy, nie wystarcza sama w sobie do stwierdzenia naruszenia wymogów nieodłącznie związanych z art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE i art. 47 Karty” (pkt 83);

- „w celu ustalenia, czy sędziowie spełniają wymogi niezawisłości i bezstronności oraz stanowią „sąd ustanowiony uprzednio na mocy ustawy” w rozumieniu tych postanowień, należy zbadać nie tylko okoliczności związane z procesem ich powołania, lecz również inne istotne elementy kontekstu poprzez dokonanie całościowej oceny wszystkich okoliczności towarzyszących ich powołaniu” (pkt 91);

- „art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE i art. 47 Karty należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one na przeszkodzie uznaniu za „niezawisły i bezstronny sąd” składu orzekającego, w którym zasiada jednoosobowo sędzia powołany na swoje stanowisko w wyniku procedury powołania charakteryzującej się tym, że po pierwsze, kandydatura tego sędziego została zarekomendowana przez organ, który nie daje gwarancji niezależności wystarczających do tego, by wykluczyć w przekonaniu jednostek wszelkie uzasadnione wątpliwości co do prawidłowości procedur powoływania sędziów, w których organ ten uczestniczy, a po drugie, uczestnicy tej procedury nominacyjnej nie mieli prawa do skutecznego środka prawnego przed sądem, jeżeli nie zachodzą inne istotne okoliczności dotyczące kontekstu tego postępowania, które miałyby taki charakter i wagę, że rozpatrywane łącznie mogłyby podważyć niezawisłość lub bezstronność wspomnianego sędziego".

Powszechnie prezentowane jest w judykaturze zapatrywanie prawne stwierdzające, że sędziowie sądów powszechnych powołani przez Prezydenta RP po przedstawieniu wniosku KRS ukształtowanej na podstawie  ustawy z 8 grudnia 2017 roku, nie tylko są pełnoprawnymi sędziami, ale brak jest nawet podstaw do przyjęcia z góry założenia, że każdy taki sędzia sądu powszechnego nie spełnia minimalnego standardu bezstronności i każdorazowo sąd z jego udziałem jest nienależycie obsadzony. Czym innym natomiast jest możliwość kwestionowania każdorazowo w konkretnej sprawie zapewniania przez takich sędziów gwarancji realizacji prawa do niezależnego i bezstronnego sądu, lecz nie może być mowy o jakimkolwiek automatyzmie co do stwierdzania nieważności postepowania (w postępowaniu cywilnym) lub bezwzględnej przyczyny uchylenia orzeczenia (w postępowaniu karnym).

Wiodącym orzeczeniem krajowym jest uchwała trzech połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 roku (sygn. sygn. BSA I-4110-1/20).

Propozycje legislacyjne zawarte w tzw. „ustawie praworządnościowej" pozostają w rażącej sprzeczności z zasadą nieusuwalności sędziów wyrażoną w art. 180 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, albowiem zmierzają do usuwania lub „degradowania” sędziów w drodze ustawy, co jest niedopuszczalne w świetle ustawy zasadniczej.

Poddawanie szerszej analizie propozycji zaprezentowanych w projekcie tejże ustawy jawi się jako niecelowe, bowiem wejście w życie ustawy uzależnione jest od podpisu Prezydenta RP, który jednoznacznie wyraził swoje stanowisko w tym przedmiocie, zaś odrzucenie weta kwalifikowaną większością sejmową nie jest prawdopodobne w dzisiejszych realiach politycznych.

Narracja pewnej części środowiska sędziowskiego, szeroko afirmującej "ustawę praworządnościową" - w obliczu obowiązujących regulacji konstytucyjnych i sytuacji politycznej - ma więc charakter życzeniowy i jest jedynie wyrazem populizmu prawnego.